Podążamy za zmianami

– rozmowa z Anielą Czerner,
Prezes firm Mikomax Katowice i Mikomax Gliwice

Rozmawiali: Daniel Kleszcz, Jacek Adamczyk
Fot. Maja Maciejko
Make up: Kasia Powała-Musioł

Jest Pani Ślązaczką. Czym dla Pani jest Śląskość?

Jestem Ślązaczką z krwi i kości, a moja rodzina jeszcze cztery lata temu była pięciopokoleniowa,  a obecnie to cztery pokolenia. Jesteśmy typową śląską rodziną, wierną tradycji, wzajemnie wspierającą się i bardzo zżytą. Dla nas najważniejsze, typowo śląskie wartości to uczciwość, pracowitość, dbałość o relacje rodzinne, otwartość.
Nasza Śląskość to także Bóg, Rodzina i nasze miejsce na ziemi. My Ślązacy mamy w sobie taką hardość, w dobrym tego słowa znaczeniu, jesteśmy twardzi, uparci i zawsze dążymy do celu, nie łatwo nas złamać. Nie poddajemy się nawet w najtrudniejszych sytuacjach.
Sama jestem tego najlepszym przykładem. Gdy przychodzi trudna sytuacja to zawsze myślę: „No co? Ja nie dam rady? Pewnie, że dam!”. I daję! Mam ogromne wsparcie w moim mężu, z którym jestem od 36 lat, w moich dzieciach. Jak to wszystko szybko się zmienia – kiedyś ja wspierałam córki, teraz one w wielu kwestiach są dla mnie wsparciem. Zresztą wsparcie mam nie tylko w rodzinie. Mam zespół wspaniałych pracowników, większość z nich jest ze mną od kilkunastu lat, co uważam za mój ogromny sukces. Znamy swoje mocne strony i wzajemnie się wspieramy, myślę, że między innymi dlatego od lat tak dobrze funkcjonujemy.
Moja Śląskość to także język śląski. Najczęściej  z języka literackiego na śląski to „przechodza jak się wkurza” (śmiech) . W domu na co dzień rozmawiamy gwarą. Na ogólnopolskich spotkaniach Mikomaxu czasami bywam proszona, abym powiedziała coś po śląsku. Jestem dumna, że jestem Ślązaczką i jak ktoś chce, to chętnie z nim pogodom po naszymu.

Realnie funkcjonuje Pani w branży meblarskiej od ponad 20 lat…

No tak, to już 20 lat minęło…, a doskonale pamiętam jak swoją przygodę z „meblami do biura” rozpoczynałam w 1998 roku. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam o Mikomaxie. W roli handlowca  w gliwickim oddziale poznawałam systemy  i rozwiązania proponowane do biur. W 2002 roku zostałam szefową Mikomaxu w Gliwicach. Spośród 15 szefów istniejących w Polsce salonów firmowych, byłam jedyną kobietą, co zresztą pozostawiło w mej pamięci kilka ciekawych anegdot, gdyż nie była to wtedy typowa sytuacja (ale to już temat na następny wywiad).
Przeszkód było sporo, ale konsekwentnie i wytrwale „robiłam swoje” i w czerwcu 2010 roku, przejęłam stery w istniejącym już wcześniej katowickim oddziale Mikomaxu. I tak jest do dziś: Katowice i Gliwice to dwa śląskie salony. Markę i historię tej firmy na Śląsku, tworzę z niezwykłymi ludźmi. Uczciwość, zaangażowanie i rzetelność to nasze wspólne wartości. Nasz zespół to specjaliści, którzy  z firmą związani są od kilkunastu lat – nie ukrywam, że zadowolenie pracownika i atmosfera w pracy nie są dla mnie pustym hasłem, ale czymś o co szczerze i realnie dbam. Śledząc zmieniające się na rynku trendy, proponując nowoczesne i ergonomiczne rozwiązania, zawsze na pierwszym miejscu stawiamy człowieka.

Wiele mówi się w przestrzeni publicznej o idei nowoczesnych inteligentnych miast, nowoczesnych domów. Na czym polega idea Smart Office, swego rodzaju flagowa oferta Mikomaxu?

Dla Smart Office najważniejszy jest człowiek. Inteligentne biuro to przestrzeń, którą tworzymy patrząc przez pryzmat jego użytkownika. Idea ta ma za zadanie zadbanie o pracownika, jego komfort, koncentrację i skupienie, a gdy jest taka potrzeba, o wsparcie kreatywności. To przestrzeń przygotowana tak, by znaleźć dla siebie zarówno nieco prywatności jak i miejsce do realizacji zadań grupowych. To otoczenie gdzie coraz częściej włączamy element natury, bo to kolejny czynnik, który może mieć wpływ na dobre samopoczucie w biurze. Dla Smart Office decydujący jest człowiek, bo to on powinien mieć możliwość wyboru jaką, zgodnie z rolą w organizacji, zadaniem do wykonania, a także stylem pracy, zajmie przestrzeń w biurze. Dziś nowoczesne nieruchomości komercyjne oferują imponujące rozwiązania technologiczne, więc także my, odpowiedzialni za przestrzeń biurową podążamy za zmianami. Dzisiaj determinuje je rozwój technologii, zmiana modelu pracy, oczywiście kolejne pokolenie na rynku pracy, pokolenie które ma jednak inne oczekiwania niż kiedyś.

Jak wygląda to w praktyce?

Koncepcja „Smart” w przestrzeni biurowej opiera się nie tylko na innowacjach, ale na dostosowaniu do zmieniających się potrzeb osób w nim pracujących. Dzisiaj elastyczny musi być nie tylko pracownik, ale przede wszystkim przestrzeń, w której on działa. Stąd też nasze rozwiązania są mobilne i wielofunkcyjne. Jednym z ciekawych rozwiązań są kabiny akustyczne HUSH np. wersja Phone, gdzie możemy swobodnie rozmawiać przez telefon, wyposażona w biurko HUSH Work, w której możemy popracować nad zadaniami wymagającymi skupienia. Z kolei HUSH Meet zapewnia nam prywatność w czasie spotkań, nawet na dużych otwartych przestrzeniach, takich jak open space czy lotnisko. Nowością jest jej największa, klimatyzowana wersja, która wykorzystuje zieloną technologię do nawilżania i oczyszczania powietrza, zwiększając wydajność pracy i wprowadzając element natury do biura.
Kolejnym wyzwaniem w pracy biurowej jest to, jak niekorzystny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie ma długotrwałe pozostawanie w pozycji siedzącej. Z pomocą przychodzi system biurek STAND UP, przy którym można pracować również na stojąco. Regulacja manualna pozwala w jednej chwili zmienić nie tylko wysokość blatu, ale też funkcję biurka. Stand up z tradycyjnego biurka przearanżujemy w stół do kreatywnych spotkań lub box do pracy indywidualnej.

Czy z punktu widzenia Pani działalności ważny jest udział w kongresach gospodarczych i branżowych, forach gospodarczych, także tych w naszym regionie?

Powiedziałabym, że przede wszystkim w naszym regionie, bo to tu jest bardzo dużo, bardzo ciekawych możliwości. Śląsk to miejsce wielu kluczowych tego typu wydarzeń, jak choćby nastawionych na innowacje 4 Design Days, czy Europejski Kongres Gospodarczy, gdzie o branży możemy mówić
w oparciu o szersze globalne problemy ekonomiczne i rozwojowe. Uczestnicząc w Kongresie Małych i Średnich Przedsiębiorstw miałam okazję posłuchać fachowców w temacie m.in. wellbeingu, w odniesieniu do pracy biurowej i poznać międzynarodowe trendy dotyczące innych aspektów zarządzania. Te wydarzenia poruszają kwestie biznesowe również w szerszych kontekstach, takich jak ekologia, automatyzacja czy modele zarządzania. Można tam nawiązać kontakty ze specjalistami, którym bliskie są idee tworzenia przestrzeni rozwoju z wykorzystaniem nowoczesnych technologii, czy wspólnej realizacji idei „smart” i rozwoju biznesu. Idei „smart” nie tylko w zakresie powierzchni biurowej.

Ostatnio wiele działań biznesowych obywa się w systemie zdalnym, jak wpływa to na sposób prowadzenia Pani działalności?

W obecnej sytuacji staram się widzieć nie tylko trudności, ale też realne szanse. Komunikacja internetowa jest bardzo ważna i pomocna, często pomaga w szybkim kontakcie, rozwiązaniu nagłych problemów, daje też możliwość współpracy z kimś na drugim końcu kraju czy świata. Teraz, gdy” świat online” daje nam inne możliwości należy je skrupulatnie wykorzystywać. Dla mnie jednak spotkanie na żywo, ma zupełnie inny wymiar.
W moim przekonaniu kontakt bezpośredni z innym przedsiębiorcą jest ważny, a z zaprzyjaźnionym przedsiębiorcą – bezcenny. Wtedy nie jest to kwestia wyłącznie poświęcenia czasu, ale też wiedzy, kontaktów, idei rozwoju biznesu czy współpracy. To wszystko w systemie zdalnym wymaga o wiele więcej wysiłku i zaangażowania w utrzymanie relacji. Tylko wspólne działanie może spotęgować fale sukcesu, swoisty efekt skali. Tak działa to na spotkaniach biznesowych, w których uczestniczę od dekady i myślę, że zawsze będzie tak działać, nie tylko podczas spotkań liderów firm, ale też w zespołach pracowników.

Znana jest Pani z wielkiej wrażliwości i działalności charytatywnej. Proszę o kilka słów na ten temat

Lubię rozmawiać z ludźmi, kiedy czasem opowiadają mi o swoich problemach, od razu otwiera mi się klapka pt. „Jak mogę pomóc?”. I to dzieje się automatycznie. Jednak staram się nie narzucać  i delikatnie wchodzić w tego typu relacje. Od wielu lat współpracuję z Fundacją Przyjaciół Świętego Mikołaja z Rudy Śląskiej. Jej szeroki zakres działania dał mi okazję do uczestniczenia w takich akcjach jak wyposażenie świetlicy środowiskowej, czy remont mieszkania samotnej osoby. Tak naprawdę moja działalność charytatywna rozpoczęła się w momencie gdy szwagier znalazł się na wózku: 500 złotych renty w zderzeniu z wydatkami na rehabilitację… Trzeba było działać. Postanowiliśmy walczyć o Darka mimo, że lekarze nie dawali żadnych szans na poprawę. Zrodził się pomysł zorganizowania koncertu charytatywnego. Gdy zaczęłam zgłębiać tajniki organizacji tego typu przedsięwzięcia powiedziano mi wręcz, że ja, jako osoba prywatna nie mam szans na jego realizację. Swoim zwyczajem pomyślałam: „Ja nie dam rady?” i z pomocą wielu fantastycznych ludzi udało się zorganizować koncert, w którym wzięło udział ponad 200 osób. Szczególną radość sprawił wszystkim Henryk Czich z zespołu Universe, którego Darek jest wielkim fanem. Cała impreza była fantastyczna, a co najważniejsze przyniosła zamierzony efekt. Były konkursy z nagrodami, ciasto, które przekazali sponsorzy, licytacja cennych przedmiotów. Takich koncertów udało nam się dotychczas zorganizować trzy. Każdy z nich to niesamowita, pozytywna energia, moc wzruszeń i łzy radości… Coś niezapomnianego.
I najważniejsze: konkretny efekt końcowy. Dzięki rehabilitacji Darek poczynił przez te lata ogromne postępy. Wspieram również inne akcje, bo taką mam potrzebę serca. Lubię jak coś pozytywnego się dzieje, a jeśli przy okazji można pomóc – jest to dla mnie bezcenne.

Jak odnajduje się Pani w tym trudnym czasie Pandemii?

Myślę, że nikt nie był na to w żaden sposób przygotowany. Mieliśmy wielkie plany na ten rok, rokowania były świetne, a tu trzeba było to wszystko zweryfikować. Jak wspominałam mam wspaniały zespół. Zrobiliśmy burzę mózgów i zmieniliśmy trochę sposób działania. Rozszerzyliśmy ofertę o wersję ekonomiczną oraz dedykowaną pracy z domu. Poza tym znów otwarła się moja klapka „Jak mogę pomóc”. Początkowo za środki do dezynfekcji płaciłam ponad 300 złotych, ale po jakimś czasie znalazłam ofertę o połowę tańszą. Powiadomiliśmy natychmiast o tej ofercie naszych stałych klientów, nawet tych sprzed lat i to spotkało się z wielką wdzięcznością. Miało to olbrzymie znaczenie relacyjne. Zajęliśmy się też sprzedażą zabezpieczeń typu przegrody z plexi i szkła. Proponujemy rearanżację powierzchni biurowych, aby zapewnić naszym klientom i ich pracownikom bezpieczny powrót do biura.
Warto na ten trudny czas spojrzeć jak na pewne nowe wyzwanie, jak na czas, który na pewno zaowocuje tworzeniem nowych trendów i udoskonaleniem oferty naszej branży. Ta sytuacja niewątpliwie zmieni sposób myślenia o współpracy i przestrzeni biurowej.
Nie powiem, że patrzę w przyszłość bez lęku i obaw, bo tak naprawdę nie wiemy co nas czeka, ale ja jestem optymistką. Jak się ma wokół siebie mądrych i przyjaznych ludzi, to każde trudne chwile można przetrwać.

Fotolia_122815337_Subscription_Monthly_XXL(1)

literatura

Pisaniem rządzą reguły

– rozmowa z Mikołajem Marcelą,
pisarzem, nauczycielem akademickim

uroda

Wizerunek musi być spójny

– rozmowa z Martyną Marią Mosiołek, mistrzynią fryzjerstwa

Podróże

Meksyk

Wielobarwna kraina różnorodności