Walka o realizację marzeń

– rozmowa z Pawłem Skorupą,
triathlonistą, trenerem personalnym

Rozmawiał: Daniel Kleszcz | Zdjęcia: Maja Maciejko

Od jakich pasji sportowych zaczynałeś swoją drogę?

Już w wieku 12 lat zacząłem się ścigać na rowerze górskim, i praktycznie do wieku 18 lat było kolarstwo w moim życiu obecne. Później zaczęło się dorosłe życie, trzeba było zająć się „normalną” pracą, i miałem przerwę od sportu około 3 lat, choć oczywiście ćwiczyłem na siłowni itp. Z czasem jednak twierdziłem, że sport jest tym co chcę robić, więc najpierw wróciłem do sportu typowo jako trener fitness, a później już do ścigania się na szosie. Później przyjaciel wkręcił mnie w pasję triathlon i od 3 lat to właśnie triathlon jest większością mojego życia.

Pracę trenera da się pogodzić z aktywnością sportowca?

Nie jest to praca 8 godzin pod rząd, jest to kilka godzin rozbitych w zależności od tego jakie mam zajęcia. Pracuję w klubach fitness w Tychach i Oświęcimiu, zajmuję się treningami personalnymi, pomagam też kilku osobom w planach treningowych w zakresie kolarstwa i triathlonu. Przyjąłem taki model, że w tygodniu bardzo dużo pracuje, a weekendy mogę przeznaczyć na swoje własne dłuższe treningi, także większość zawodów triathlonowych odbywa się właśnie w weekendy.

O triathlonie ogólnie coraz więcej się słyszy…

5 lat temu sam nie powiedziałbym ci dystansów etapów triathlonu, nie był to wtedy sport przesadnie popularny. Sam z pływaniem nie miałem nic wspólnego, z bieganiem minimalnie. Przyjaciel, który mnie „wkręcił” w temat triathlonu, sam raczkował w tej dziedzinie. A dziś ten sport przeżywa w Polsce rozkwit, na świecie było to już wcześniej. Można powiedzieć, że ostatnie dwa lata to w Polsce prawdziwe ożywienie w tym temacie, kilka tysięcy osób aktywnych na zawodach, także tych na całym świecie. Ogólnie jest moda na aktywny tryb życia, biegi, wyścigi kolarskie, widać to na ulicach.

Jest to jednak sport wymagający, pewnie wiele osób z tego powodu nieco się boi czy podoła…

Jedni się obawiają, inni się niecierpliwią i oczekują szybkich efektów. Jako trener przestrzegam by robili takie rzeczy z głową, zaczynali od krótkich dystansów, by się mądrze przygotować. Nie uznaję mitów o tym, że do Ironman, prestiżowego dystansu w triathlonie, ktoś kto nie miał nic wspólnego ze sportem może się przygotować w 4 miesiące. To powinno być kilka lat przygotowań, stopniowego zwiększania dystansów, trzeba uważać by nie zrobić sobie krzywdy i poprzez kontuzje całkiem nie wyeliminować się ze sportu. Trzeba też pamiętać, że triathlon to wielki reżim treningowy, mnóstwo poświęconego czasu, więc siłą rzeczy odbija się też to na czasie jaki ma się dla rodziny.

W triathlonie jesteś bardzo aktywny i osiągnąłeś już sporo sukcesów…

Intensywnie trenuję 3 lata, w triathlonie nie jest to dużo, po 4-5 latach treningu przychodzą realne dobre wyniki. Oczywiście fajnie jest mieć podstawę z lat młodzieńczych, w moim przypadku jest to kolarstwo. Wystartowałem w kilku zawodach iron man 70.3 (połowa Ironmana), czyli 1,9 km pływania, 90 km jazdy na rowerze i 21 km biegu. Największe osiągnięcia to start w mistrzostwach świata Ironman w Australii, miałem też okazję pościgać się w Bahrajnie, w Austrii, na Majorce, w zawodach we Włoszech, w Barcelonie, także w 2018 roku na ważnych zawodach na terenie Polski, w Poznaniu (3 miejsce z czasem 4 godziny i 18 minut), Gdyni. Osiągane wyniki są już na takim poziomie, że otwierają mi drogę do bycia jednym z lepszych zawodników w Polsce w kategoriach wiekowych, ale rzecz jasna jeszcze wiele pracy przede mną. Moim wielkim marzeniem i celem jest start na mistrzostwach świata na Hawajach w kategoriach wiekowych na wyspie Kona. To bardzo wymagający dystans, jest tam bardzo duszno, ciężka trasa.

Jakie masz plany na rok 2019?

Sezon 2019 rozpoczynam startem w zawodach Ironman 70.3 w Dubaju 1 lutego , gdzie mam zamiar walczyć o kwalifikację na Mistrzostwa Świata Ironman 70.3, które odbędą się 8 września w Nicei . Pod koniec maja wystartuję w zawodach Ironman w St. Polten w Austrii, zawody te mówiąc kolokwialnie to przetarcie przed  Mistrzostwami  Europy na dystansie pełnego Ironmana, które odbędą się 30 czerwca we Frankfurcie. Celem jest oczywiście start na Mistrzostwach Świata. Planuję wystartować również w kilku wyścigach szosowych oraz biegach które traktuję jako świetne przygotowanie do startów triathlonowych.

Jak oceniasz dostęp do sportu, obiektów sportowych itd. w naszym regionie?

Jest dużo lepiej niż kiedyś w sensie infrastruktury. Mieszkam w Tychach, widzę jak wiele jest klubów sportowych i klubów fitness, tylko trzeba chcieć uprawiać sport. A jako, że obecnie jest wiele innych możliwości i rozrywek, to mam wrażenie, że jest niestety tendencja spadkowa liczby młodych zawodników wobec lat gdy ja zaczynałem sportową drogę. Z drugiej strony pocieszające jest, że znam sporo młodych osób kupujących rowery szosowe, bijących setki kilometrów w tygodniu. Także w triathlonie zaczynają brać udział małżeństwa, rodziny, przy okazji większości zawodów organizowane są dzień wcześniej zawody dla dzieci i rodzin itd.

Triathlon to sport typowo dla osób młodych?

Absolutnie nie. Na zawodach w Częstochowie poznaliśmy pana, wielkiego pasjonata sportu, który ma 80 lat, i ukończył ten dystans. Na świecie jest zresztą kilka osób mających około 80 lat a uczestniczących w Ironman. To sport typowo wytrzymałościowy, więc wiek nie jest tu jakąś przeszkodą, co więcej, wiele osób w wieku około 45-50 lat osiąga bardzo dobre wyniki, podczas gdy dla wielu młodych osób te dystanse byłyby niemożliwe do ukończenia. Dla mnie w tym momencie sport to też całe życie, moja żona też jest bardzo usportowiona, więc wiem że jeszcze wiele lat będę chciał rozwijać się w sporcie, i jako aktywny sportowiec i jako trener prowadzący biegaczy i kolarzy, w tym celu też dbam o swój rozwój a sensie kursów, szkoleń.

Triathlon to też sport kosztowny, nie tylko w aspekcie sprzętu…

Zaczynasz trenować to powoli gromadzisz sprzęt, jednorazowo to olbrzymie koszty. Można zacząć od roweru za kilka tysięcy złotych, ale by z czasem szybko jeździć czołowe lokaty, 90 km jechać 40 km/h, to już potrzebny jest rower dobrze zbudowany, na dobrych częściach, a to już nawet kilkadziesiąt tysięcy. Do tego pianki pływackie, buty biegowe, kaski, odżywki, odpowiednia dieta, często niedoceniana przez triathlonistów inwestujących w sprzęt a zapominających o odpowiednim odżywianiu, a dieta, waga, niski poziom tkanki tłuszczowej są w tym sporcie naprawdę ważnymi czynnikami. Do tego wpisowe na zawodach (często około 600 euro), dojazd, hotele. Ciężko uprawiać ten sport bez sponsorów, mnie również wspiera kilka firm za co serdecznie dziękuję i mam nadzieję, że niebawem odpłacę się wysoką pozycją na mistrzostwach świata lub miejscem na podium na zawodach Ironman. W końcu o realizację marzeń trzeba walczyć.

Jesienią w Katowicach odbędzie się ważna i prestiżowa Światowa Konferencja Antydopingowa. Na ile kwestia dopingu jest problemem w świecie triathlonu?

Doping to popularny temat w sportach wytrzymałościowych. Problem dotyczy niestety nie tylko zawodowców, ale też zawodników w kategoriach wiekowych. Ciężko z dopingiem walczyć, z jednej strony jest coraz więcej kontroli, a co za tym idzie coraz więcej dyskwalifikacji np. w kolarstwie, ale jednak zwykle tylko na tych większych i ważniejszych zawodach. Moim zdaniem kontroli jest wciąż zbyt mało, bo choć problem jest dostrzegany to koszta kontroli bywają barierą dla organizatorów. Ale to jednak organizatorzy zawodów
muszą w końcu z tą kwestią realnie się zmierzyć.

 

Fotolia_122815337_Subscription_Monthly_XXL(1)

literatura

Pisaniem rządzą reguły

– rozmowa z Mikołajem Marcelą,
pisarzem, nauczycielem akademickim

uroda

Wizerunek musi być spójny

– rozmowa z Martyną Marią Mosiołek, mistrzynią fryzjerstwa

Podróże

Meksyk

Wielobarwna kraina różnorodności